Wicemarszałek Senatu o nowych obostrzeniach

Wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział, że wczorajsze, nowe obostrzenia mają zdyscyplinować te osoby, które nie dostosowywały się do zaleceń władzy.

Stanisław Karczewski wyjaśnił, że zastosowane środki mają sprawić, by w Polsce nie powtórzył się model włoski, czy hiszpański, gdzie liczba zakażeń sięga kilkudziesięciu tysięcy, a zgonów kilku tysięcy.

[audio:http://fiat.fm/wp-content/uploads/2020/03/1_obostrzenia_koronawirus_stanislaw_karczewski_25_03_2020.mp3]

W rozporządzeniu zakazane zostały zgromadzenia powyżej dwóch osób. Z domu można wyjść tylko do sklepu, apteki, czy pracy oraz wolontariatu. Nie wolno gromadzić się na placach, wychodzić na place zabaw, czy grillować ze znajomymi. Ograniczenia dotyczące zgromadzeń powyżej dwóch osób nie dotyczą rodzin.

Nowe ograniczenia nałożono również na kościoły. Nie więcej niż pięć osób, z wyłączeniem kapłanów, będzie mogło uczestniczyć we Mszach św. czy w nabożeństwach. Podobnie, jak kapłanów podczas nabożeństw, ograniczenia nie dotyczą osób zatrudnionych w zakładach pogrzebowych. W rozporządzeniu zapisano, że w komunikacji miejskiej tylko połowa miejsc siedzących może być zajęta.

Minister Zdrowia apelował, by w miarę możliwości kontaktować się telefonicznie z lekarzami, zamiast odwiedzać przychodnie. Ostrzegał, że niezastosowanie się do ograniczeń może skończyć się tragicznie. W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa będą zamykane sądy i urzędy państwowe. Przedstawiciele rządu zaapelowali do przedsiębiorców i właścicieli firm o wdrażanie rozwiązań zdalnych, żeby wszędzie, gdzie tylko to możliwe, praca była wykonywana z domu.

W mocy pozostają wszystkie dotychczasowe zakazy, czyli ograniczenie w działalności galerii handlowych, działalności gastronomicznej i rozrywkowej. Każdy, kto powróci do Polski zza granicy, będzie musiał poddać się obowiązkowej, 14-dniowej kwarantannie. Nie dotyczy to osób, które podróżują w związku z pracą lub służbą.

Nowe obostrzenia obowiązują do 11 kwietnia.

Źródło: IAR

Fot.: Stanisław Karczewski/Twitter