Kapłani też pielgrzymują na Jasną Górę

Kapłani też pielgrzymują na Jasną Górę

 

Pielgrzymka kapłanów (2019) | Fot. Archiwum Radia Fiat

Może się wydawać, że księża – w myśl zasady „Szewc bez butów chodzi” – są organizatorami, koordynatorami i animatorami życia duchowego, sami takiego życia nie mając. W najbliższą sobotę 25 września, duchowni z archidiecezji częstochowskiej spotkają się na Jasnej Górze w ramach archidiecezjalnej pielgrzymki kapłanów, której będzie przewodniczył abp Wacław Depo.

Jak może wyglądać pielgrzymka kapłanów? Bp Andrzej Przybylski wyjaśnia, że jest trochę tak, że księża prowadzą i pouczają siebie nawzajem:

[audio:https://fiat.fm/wp-content/uploads/2021/09/1_pielgrzymka_kaplanow_przybylski_24_09.mp3]

Msze św., dyżur w kancelarii parafialnej i ewentualnie katecheza w szkole – to aktywności, które zwykle kojarzymy z życiem kapłańskim. Wielu księży zna historię z rekolekcji i wyjazdów formacyjnych, podczas których wierni-świeccy nie mogli się nadziwić, że ksiądz też bierze udział w rekolekcjach (np. ignacjańskich). Tymczasem księża również potrzebują pokarmu duchowego, chwil kontemplacji. Potrzebują duchowych przewodników i przyjaciół, którym mogli by opowiedzieć o swoich trudach. I oprócz tego, że sami pełnią posługę kapłańską, przede wszystkim są wiernymi:

[audio:https://fiat.fm/wp-content/uploads/2021/09/2_pielgrzymka_kaplanow_przybylski_24_09.mp3]

Jako świeccy często mamy z kapłanami bardzo formalne, wręcz urzędowe, relacje na zasadzie „Szczęść Boże – Bóg zapłać”. Postrzegamy księży jako kościelnych urzędników. Po bliższym poznaniu można się jednak mile zaskoczyć, gdy okaże się, że ksiądz jednak ma poczucie humoru, lubi kawę z mlekiem lub makowca i da się z nim porozmawiać, jak z każdym innym człowiekiem.

Często jednak życie kapłańskie naznaczone jest samotnością, dlatego w okresie pielgrzymki kapłanów zachęcamy, żeby nie tylko otaczać naszych pasterzy modlitwą, ale też obdarowywać dobrym słowem, doceniając np. ciekawe kazanie lub zwyczajnie zaprosić na kawę. Dawniej się mawiało, że dobry proboszcz „po kolędzie” chodzi przez cały rok, co oznaczało, że księża interesowali się losem swoich parafian. Dzisiaj, w czasach wielkiego ataku na Kościół, wielu kapłanów nie ma śmiałości, żeby próbować się zaprzyjaźnić z wiernymi. Pierwszy krok musi wyjść od nas – świeckich.